Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksw. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 maja 2014

Michał Materla poza KSW?

Stało się coś na co czekałem od dawna Michał Materla zmuszony był odejść z KSW. KSW to chyba jedyna federacja na świecie która dobrowolnie pozbywa się posiadacza pasa. Takie rzeczy tylko w Polsce. Niestety brak walki Materla - Khalidov musiał mieć dalsze konsekwencje i za to Michał Materla jest współodpowiedzialny. Ten stan rzeczy szkodził zarówno Materli, Mamedowi jak i KSW. Przyjaźń powodująca brak walki miedzy dwoma najlepszymi zawodnikami KSW bardzo komplikowała sytuację w wadze średniej gdzie najlepszy zawodnik pasa nie posiadał, posiadał ten trochę gorszy i nie można było tego stanu rzeczy zmienić w ringu. Problem był z dobieraniem przeciwników - dla celebryty szukano lepszych przeciwników, dla mistrza słabszych, kto przegrał z celebrytą mógł liczyć na walkę o pas z mistrzem. Jakby tego cyrku było mało posiadacz pasa zarabiał dużo mniej niż celebryta. Materla musiał się postawić. KSW postawiła na celebrytę, który zawodnikiem jest lepszym. Dlatego dobrze się stało dla Materli, że zmienia federację pod warunkiem że będzie to jedna z najlepszych federacji - UFC, Bellator, WSoF, w ostateczności One FC albo M-1. Niestety nie może to być Prommac bo poza 1 hitową walka z Tomaszem Drwalem nie ma mu on nic więcej (przynajmniej teraz) do zaoferowania. Nie powinien mieć problemu z angażem w dobrej dużej federacji, tylko w tej chwili musi postawić wszystko na jedna kartę i jako aktualny jeszcze mistrz KSW negocjować kontrakt z dużą federacją, w żadnym wypadku nie powinien rozmieniać się na drobne (ryzykując porażkę z byle kim) w słabych federacjach bez stałego kontraktu licząc, ze jeszcze się dogada z KSW. Nie na to już za późno. KSW już podjęła decyzję, mam nadzieje że on też już podjął ostateczną i nieodwracalną i że zobaczymy wreszcie pojedynki z udziałem Michała Materli na jakie z pewnością zasługuje. Czy sobie poradzi - czas pokaże, ale nad Mamedem będzie miał tą przewagę, że spróbował, że dał sobie szanse. Życzę powodzenia w innej federacji, samych walk z dobrymi przeciwnikami i oczywiście samych zwycięskich.

Edit: Władze KSW dementują tą informacje, mówiąc że Michał Materla ma z nimi co najmniej 4 letni kontrakt, który może zawiesić tylko w sytuacji odejścia do UFC. Ponadto to jego wskazują jako winowajcę chorej sytuacji w dywizji średniej. Jest to możliwe ale oni nie są bez winy bo sprowadzali dobrych rywali Mamedowi, a po porażce z Mamedem dawali ich mistrzowi Materli. Ostatnio odniósł się do tego jeden z właścicieli odpowiadając na zarzut jaki postawiłem w powyższym tekście ( może czyta mojego bloga ;) ) w ten sposób, że winny jest Materla a oni dawali dobrych rywali najpierw Mamedowi bo jest lepszy. A wystarczyło zrobić odwrotnie i problem sam by się rozwiązał.

poniedziałek, 5 maja 2014

Mamed celebryta

Mamed Khalidov (Chalidov) przybył do Polski w 1997 roku. W MMA startuje od 2004 roku. Wcześniej trenował karate, taekwondo, zapasy i boks. Od 2007 roku związany jest z federacją KSW. Polskie obywatelstwo otrzymał w 2010 roku. Tyle tytułem wstępu.

Po kilku udanych walkach w KSW Mamed podpisał kontrakt z amerykańska federacją Elite XC, jednak po zaledwie jednej jego walce federacja została rozwiązana z powodow finansowych. Mamed wrócił do KSW, gdzie pokonał przeciętnego Daniela Acacio i został pierwszym posiadaczem pasa KSW w wadze półciężkiej. W 2009 roku podpisał kontrakt z federacją World Victory Road. Na gali Sengoku 11 pokonał mistrza wagi średniej Jorge Santiago będącego wtedy numerem 4 w tej kategorii wagowej na świecie. Jeśli przyjrzymy się bliżej tej walce (jest w całości na Youtube) zobaczymy, że Mamed przegrywał ale znokautował przeciwnika jednym przypadkowym ciosem. No ale to jest MMA i takie rzeczy są częścią tego sportu. Nie ma co ujmować Mamedowi to był ogromny sukces, szczytowy moment jego kariery. Wtedy po raz pierwszy świat MMA usłyszał o Mamedzie Khalidovie, wtedy Mamed marzył jeszcze o zawojowaniu świata MMA. Niestety walka podczas Sengoku 11 nie była o pas chociaż Santiago był jego posiadaczem. (dziwna rzecz praktykowana wcześniej chyba tylko przez Pride później przez KSW) Na gali Sengoku 12 doszło do walki rewanżowej tym razem o pas, którą Mamed przegrał na punkty dość wyraźnie (part 1, part 2). Już wtedy pojawiły się pomysły transferu Mameda do UFC, wydawało się że kwestia wielkiej kariery w MMA jest tylko kwestią czasu. Tymczasem to był początek końca kariery Mameda.

Kolejną walkę stoczył na gali KSW 13 z japończykiem Ryuta Sakurai mającym najlepsze lata kariery dawno za sobą. Ku zaskoczeniu wszystkich, chyba najbardziej samego Mameda Sakurai okazał się dla niego za silny. Werdykt brzmiał remis, ale chyba nikt kto widział tą walkę nie ma wątpliwości, kto był jej zwycięzcą - Youtube. Mamed uznał, że jest za słaby fizycznie na wagę półciężką i zszedł do wagi średniej, tym samym wakując pas KSW w wadze półciężkiej. Chcę wierzyć, ze to było powodem, a nie strach przed pojedynkiem o pas z Janem Błachowiczem. I to już był definitywny koniec międzynarodowej kariery Mameda. Może niektórzy powiedzą, ok, ale w ostatniej walce Mamed wygrał rewanż z Sakuraiem na KSW 25. Tak, ale są 2 różnice pierwsza walka była w wadze półciężkiej, druga w średniej. No i najważniejsze druga była 4 lata później, podczas gdy już podczas pierwszej walki Sakurai był prawie emerytem (odpowiednio w obu walkach miał 38 i 42 lata). Poza tym krążą opinie, że rewanże w KSW są ustawiane ;)

Mamed w wadze średniej to już nie ten Mamed. Jego celem nie jest już pas, a łatwe pieniądze. Od pierwszej walki z Sakuraiem jego rywale byli albo emerytowani albo z drugiej setki rankingów. Mamed nie chce już iść do UFC tłumacząc to tym, że tam za pierwsze trzy walki dostałby mniej niż w KSW. Tak ale zapomina dodać, że po trzech zwycięstwach dostałby tam już dużo większe pieniądze. No i dochodzi wymiar sportowy, tam mierzyłby się z najlepszymi jak wszyscy inni z pierwszej 10 rankingów. No ale ta płaszczyzna już Mameda nie interesuje. Konsekwentnie odmawia walki z Michałem Materlą o pas KSW w wadze średniej zasłaniając się przyjaźnią. Wielu przyjaciół już ze sobą walczyło a nawet jeśli nie to w UFC Daniel Cormier zszedł wagę niżej by nie walczyć o pas wagi ciężkiej z przyjacielem Cainem Velasquezem, tylko o pas wagi półciężkiej z Jonem Jonesem. Mamed walkami o pas nie jest zainteresowany (tylko wtedy mógłby liczyć na godnych przeciwników nawet w KSW), tak samo jak zmianą kategorii wagowej (mimo, że miewal problemy ze zrobieniem limitu w wadze średniej), czy walkami z rywalami ze światowej czołówki. Awansował niedawno razem z Pudzianem do ligi celebrytów w KSW, kasa bardzo duża w zamian za cyrk z byle jakimi rywalami.

Może jednak władze KSW nie są do końca zadowolone z takiego obrotu sprawy bo znalazły Mamedowi wreszcie godnego przeciwnika #38 w rankingu Fightmatrix Maiquel Jose Falcao Goncalves. Wyniku walki bym nie przesądzał bo mimo iż Mamed umiejętności ma większe od lat nie walczył z nikim z czołówki rankingów. Ale zakładając, że Mamed swoją najbliższą walkę wygra to w końcu przegra z jakimś średniakiem rozmieniwszy swoją karierę na drobne. Jedyna szansa dla Mameda? Utrata pasa przez Materlę (na skutek porażki lub podpisania kontraktu z UFC). Może wtedy wróciłby z ligi celebrytów do sportowej rywalizacji. Bo 33 lata to jednak trochę wcześnie na sportową emeryturę w MMA.

piątek, 4 kwietnia 2014

Dlaczego KSW jest cyrkiem a nie organizacją MMA?

KSW to największa federacja MMA w Europie, no jeśli liczyć Rosję jako Europę jedna z dwóch największych. Jeśli wziąć pod uwagę produkcję, dopracowanie szczegółów można nawet powiedzieć, że jest to pod tym względem pierwsza federacja po UFC. Finansowo dają sobie radę jak mało która federacja na świecie. A mimo to mam opory przed nazwaniem ich w ogóle federacją MMA.

Nie chodzi mi nawet o walki freaków typu Pudzian, Kamila Porczyk. Nie chodzi mi nawet o to, że walki Pudziana są main eventem i że moim zdaniem jego rewanże są ustawiane.

Chodzi o coś innego. O robienie z ludzi idiotów. W porównaniu z innymi federacjami gdzie wszystkich wiążą kontrakty na wiele walk, albo co najmniej na 3 walki - w KSW jest grupa polskich (lub naturalizowanych) zawodników w pewnym sensie wychowanych przez KSW oraz dosłownie kilku zawodników z zagranicy ktorzy zadomowili się tu na dłużej. Pozostali ściągani są na jedną walkę, reklamowani jako wielcy mistrzowie, po czym nigdy już o nich nie slyszymy ani w KSW ani w żadnej innej federacji. Ale to tylko jeden z aspektów bo są kolejne. 

KSW nie jest zainteresowane polskimi zawodnikami, których nie wychowało. Dlaczego? O tym będzie poniżej. Ile razy Damian Grabowski, Tomasz Drwal i Michał Kita byli dostępni? Z iloma polskimi federacjami już się wiązali - FA, MMA Attack, Prommac? KSW nie zrobiło niczego by ich pozyskać bo ... nie pasuje to do ich strategii, ale o tym którymś w kolejnym punkcie.

Kolejna sprawa KSW nie konfrontuje ze sobą swoich najlepszych zawodników. Bo im się to nie opłaca. Wmawiają nam, że każdy z nich jest wielkim mistrzem i gdyby nagle przegrał okazało by się, ze na świecie albo co gorsza w kraju są lepsi. Chociaż, tego nie rozumiem, szefowie KSW są mistrzami świata we wciskaniu kitu na pewno znaleźli by jakąś wymówkę. Tak więc nie będzie pojedynku Mameda Khalidova z Michałem Materlą, nie będzie walki Karola Bedorfa z ... Marcinem Różalskim. Tak z Różalem - po ostatnim zwycięstwie awansował on na 72 miejsce w rankingach i jest wyżej notowany od wszystkich potencjalnych rywali Bedorfa w tym Tima Sylvi. Tak Tima Sylvi, zawodnika który wg logiki wmawianej nowym ale wiernym fanom KSW jest najlepszym zawodnikiem świata bo przecież wiemy że Pudzian jest mistrzem mistrzów i mierzy się z samymi mistrzami, najpierw przegrywa by później w mniej lub bardziej dziwnych okolicznościach wygrać rewanż, a z Timem Sylvią rewanżu nie było. Jeszcze nie było, więc póki co jest on jedynym zawodnikiem lepszym od Pudziana. Serio są ludzie którzy w to wierzą, to docelowa grupa odbiorców KSW.

No ale wracając do walk miedzy najlepszymi, do walk o pas. Mistrzowie KSW w walkach o pas mierzą się z obcokrajowcami z miejsc 150 - 200 w rankingach, mimo że wśród zawodników KSW są Polacy z pierwszej setki rankingów. Ale nie o to przecież chodzi by konfrontować ze sobą gwiazdy KSW, po co jeden ma przegrać skoro można lansować obu jako niepokonanych mistrzów.

Czasem z dziwnych powodów walki mistrzów nie są o pas. W sumie jaka różnica, wartość pasa KSW warta jest mniej więcej tyle co pasa Polsatu, skoro jedyny klasowy zawodnik w KSW posiadaczem pasa nie jest. Podzielają ten pogląd chyba nawet szefowie KSW bo walki o pas mają nieraz miejsce na początku gali jako rozgrzewka przed walkami celebrytów.

To nie koniec dziwnej polityki KSW. Podczas wszystkich gal (po zakończeniu turniejów, czyli mniej więcej od walki Pudziana z Najmanem) mamy pojedynek dobra ze złem, znaczy Polaków z obcokrajowcami. Rzadkością są walki dwóch Polaków, jeszcze większa dwóch obcokrajowców. Szanująca się federacja z planami ekspansji na inne kraje powinna zmienić to podejście rodem z amerykańskich filmów lat 80tych. A tymczasem planowana gala w Londynie ma być pojedynkiem Polska - Anglia.

Jeszcze odnośnie obcokrajowców - KSW nie dopuszcza myśli by mistrzem KSW mógł zostać obcokrajowiec (zdarzyło się to raz po porażce Błachowicza, ale był szybki rewanż) a tymczasem w wadze półciężkiej nie ma aktualnie polskich zawodników godnych pasa i aż prosi się o walkę Virgil Zwicker - Goran Rejlic.

Wrócę jeszcze do polskich zawodników nie związanych z KSW. Nie potrzebni są im Drwal, Grabowski ani Kita bo wtedy naturalną konsekwencją była by ich walka z mistrzami KSW. A po co im to, już mają dość problemów bo mają dwóch dobrych zawodników w wadze średniej i ludzie chcieliby walki między nimi. Dla KSW idealną sytuacją byłaby taka gdzie w każdej kategorii mieliby jednego dobrego polskiego zawodnika, albo niekoniecznie dobrego ale takiego który byłby celebrytą, przyciągał widzów i wygrywał z anonimowymi "mistrzami" z innych krajów.

Do tego dochodzi seria niespotykanych nigdzie indziej kontrowersyjnych decyzji, dyskwalifikacji, podwójnych zakończeń walk.No i zasady KSW dostępne na stronie które nijak mają się do werdyktów sędziów i komisji odwoławczych.

Nie będę opisywał błędów typu rezygnacja z ringu na rzecz klatki. Z tego co czytam na zagranicznych forach jest rzesze fanów ringu na wzór Pride i tylko dlatego oglądają oni KSW. Ani też braku współpracy z Sherdogiem, który ściślej rozpisuje się nawet o federacji One FC. W sumie podobnej do KSW jedna gwiazda - Ben Askren i sami emeryci. 

No i ceny 40 zł w systemie PPV za oglądanie gali, a tymczasem mająca dużo lepszych zawodników i sportowe zasady amerykańska federacja World Series of Fighting transmituje swoje gale za darmo na cały świat na stronie internetowej NBC,  na stronie tej można też obejrzeć wszystkie archiwalne walki WSoF, podobnie na stronie http://m1global.tv można obejrzeć za darmo gale M-1 Global, to jest podejście do fana, to jest stawianie na rozwój tej dyscypliny, to jest reklama dla federacji. A KSW chyba bałoby się gdyby ich gale były tak łatwo dostępne dla fanów na całym świecie, wola by w świat szły tylko wyniki KSW.

KSW daje nam cyrk zamiast sportu, ma nas fanów MMA w Polsce za idiotów. Od nas zależy czy pozwolimy się tak traktować, czy będziemy płacić PPV po 40 zł za oglądanie cyrku. Od nas zależy którą federację wybierzemy gdy na nasz rynek wejdzie UFC. Ja jestem za sportowym wymiarem MMA, dlatego chciałbym by zadomowiło się u nas UFC, co prawdopodobnie skutkowałoby likwidacją KSW, wtedy doczekalibyśmy się walk najlepszych Polaków ze sobą lub z rywalami ze światowej czołówki. Bo tego jako fan MMA oczekuję, oczekuję konfrontacji Khalidova, Materli, Bedrofa, Saidova, Kowalkiewicz z najlepszymi możliwymi rywalami, a skoro KSW nie zamierza tego zaoferować to ja nie będę po ich stronie w konfrontacji z UFC.

PS. Na stronie http://www.m1global.tv/ właśnie trwa transmisja M-1 Global 47 z Marcinem Tyburą


poniedziałek, 17 lutego 2014

Pudzian a MMA


Pamiętam jak kilka lat temu czekałem na debiut Pudziana w KSW w MMA. Jego walka z „bokserem” Marcinem Najmanem miała w sobie coś z uroku pierwszego turnieju UFC. Oto wychodzi „World strongest man” naprzeciwko „boksera”, nieważne że byle jakiego - boksera. Nikt nie wiedział czego można się spodziewać zwłaszcza po Pudzianie. Tak samo jak w pierwszych walkach UFC, nikt nie wiedział jak wyglądach będzie walka zawodnika sumo z kick bokserem, boksera z mistrzem bjj, czy zapaśnika z karateką. Dziś już nie ma w MMA bokserów czy zapaśników są zawodnicy MMA, którzy muszą opanować wiele technik, do tego są rankingi, analizy i wiadomo czego można się po kim spodziewać. Dla KSW zatrudnienie Pudziana to był przysłowiowy strzał w 10. Pudzian przyciągnął przed ekrany wielu widzów, w większości takich którzy MMA do tej pory nie oglądali. No i co najważniejsze Pudzian zdał egzamin i swoją walkę wygrał. Wygrał też drugą walkę z prawdziwym zawodnikiem MMA, wygrał tylko dlatego że nie znał jeszcze swoich słabości, nie wiedział że ktoś może wytrzymać jego ciosy, nie wiedział że kondycyjnie nie wytrzyma. Z Timem Sylvią to już była egzekucja, Pudzian wiedział już że Sylvia nie padnie od jego ciosów, wiedział też, że sam nie wytrzyma walki kondycyjnie. Nie miał żadnego pomysłu na walkę. To był koniec Pudziana jako zawodnika MMA. Przynajmniej koniec jako zawodnika, który może coś w tym sporcie osiągnąć. Bo jeśli Pudzian chce, a chce dalej walczyć, nikt nie może mu przecież zabronić.

Niestety nie był to koniec dla KSW. Wiedzieli już, że z dobrymi zawodnikami Pudzian nie ma szans, więc sprowadzali mu emerytowanych freaków typu Bob Sapp, na przemian z bardzo przeciętnymi zawodnikami z którymi Pudzian przegrywał, ale wtedy zapewniano mu rewanż który wygrywał. Mam poważną wątpliwość czy te walki rewanżowe Pudziana nie były ustawiane. Sam Pudzian twierdził na konferencji po gali, że jego walka była „wydrukowana” - youtube, innym razem po interwencji Jamesa Thomsona zmieniono werdykt na NC, z uwagi na rzekomy błąd sędziego. Ludzie krytykują zachowanie Thomsona, a ja mam do niego szacunek, że nie siedział cicho gdy okradano go ze zwycięstwa, wydarł mikrofon i powiedział głośno co o tym myśli. Przekonany jestem, że tylko dlatego zmieniono dzień później werdykt na NC. To był wyraźny sygnał dla KSW, że jeśli będzie dalej stawiać na promocję KSW za pomocą Pudziana ucierpi na tym pod względem sportowym, ucierpi także ich prestiż. Nie przejęli się tym dalej promują Pudziana jako główną gwiazdę, bo jest na to zapotrzebowanie, bo są ludzie którzy będą to oglądać. Tylko, że są to ludzie, którzy zarówno podczas walki Pudziana z Najmanem jak i dziś nie wiedzą na czym polega MMA, nie znają zasad, nie wiedzą jaki poziom prezentują mistrzowie UFC. Czy to jest dla KSW docelowa grupa odbiorców? 

Mariusza „Pudziana” Pudzianowskiego cenię i szanuję za sukcesy w zawodach Strong Man, za to że miał pomysł na siebie po zakończeniu kariery w Strong Man (niewielu sportowców go ma, w ostatnim czasie jeszcze tylko Adam Małysz odnalazł się w zupełnie nowej roli, w zupełnie innym sporcie), za to że stawia sobie nowe wyzwania. Jak również za to, że dostarczył mi wiele emocji i radości podczas swojej kariery, także podczas pierwszych walk w MMA.

Tak samo jak doceniam KSW za to, że zaczynali do zera, że osiągnęli bardzo wiele, że są największą federacją MMA w Europie, że wychowali wielu świetnych zawodników, że ich śladem poszli inni. Na koniec brawa dla nich za świetną decyzję jaką było zakontraktowanie Pudziana, tyle że po walce z Sylvią trzeba było tą przygodę zakończyć, przynajmniej na dotychczasowych zasadach. Pudzian zrobił dla KSW wiele i jeśli chce dalej walczyć dla KSW niech ma taką szansę, ale niech to już nie będzie main eventem, główną twarzą KSW. W przeciwnym razie z każdym eventem stopniowo tracić będą prestiż i uznanie, które tak ciężko sobie wypracowali.

piątek, 14 lutego 2014

KSW vs PROMMAC / Biznes vs Sport



W marcu odbędą się w Polsce dwie gale MMA. Legendarnego u nas już KSW i nowo powstałego PROMMAC, co może wydawać się dziwne ciekawiej zapowiada się ta druga. Zebrano znanych i doświadczonych polskich zawodników (Tomasz Drwal, Michał Kita) oraz naprawdę dobrych zawodników chociaż mniej znanych (Szymon Bajor, Bartosz Fabiński) i znaleziono dla nich rywali z kraju lub zagranicy będących dla nich wyzwaniem (no może poza Kitą bo jest on zdecydowanym faworytem pojedynku). Tomasz Drwal musi zmierzyć się z niepokonanym mistrzem federacji KOTC, zdania ekspertów co do wyniku tego pojedynku są bardzo podzielone. Dla mnie faworytem jest Sean Strickland, ale tak naprawdę nikt nie potrafi przewidzieć jak ten pojedynek się skończy. Taki powinien być sens MMA, wychodzi naprzeciw siebie dwóch świetnych zawodników i nie wiadomo kto wygra, to pokaże walka. MMA to powinien być sport w prawdziwym znaczeniu tego słowa, bez cyrku, bez klaunów.


Inaczej jest w KSW, zaczęli świetnie sprowadzali młodych perspektywicznych zawodników jako przeciwników dla krajowej czołówki (Francis Carmont, Alexander Gustafsson, Attila Vegh). Po kilku galach KSW urosło do miana największej federacji MMA w Europie. Pojawił się jednak problem, dobrzy zawodnicy z zagranicy okazali się lepsi od polaków. Nie było oglądalności, nie było zysków. Zmieniono taktykę. Zatrudniono Pudziana i Najmana. KSW stało się biznesem, wychowało kilka gwiazdek, które otacza płaszczykiem ochronnym dając im za przeciwników emerytowane gwiazdy klasyfikowane w drugiej setce rankingów. Zawodników klasy Carmonta, Gustafsona czy Vegh już tam nie oglądamy i nigdy nie zobaczymy. KSW ostatnio odcina kupony od tego wcześniej wypracowało. Karol Bedorf czy Michał Materla nigdy nie będą zawodnikami światowej klasy bo im to uniemożliwiono. Chcąc ich chronić przed utratą pasów, pogorszeniem rekordów daje im się przeciwników z trzeciej ligi. Na Materli już się to zemściło, został znokautowany przez przeciętnego Jaya Silvę. Bedorf ma się mierzyć z emerytem Timem Sylvią, jak wygra nic nie zyska, jak przegra podzieli los Materli. Do tego obowiązkowi są celebryci, nie ma tym razem Pudziana, będzie Kamila Porczyk. Porównajcie rozpiskę KSW 16 i KSW 26 a zobaczycie o jak wiele federacja cofnęła się w sportowym rozwoju w tak krótkim czasie. Czy z zapowiadanego wielkiego rozwoju w 2014 coś wyniknie? Czas pokaże, ale póki co nic na to nie wskazuje, karta walk KSW 26 jest jedną z najsłabszych w historii federacji.


A teraz smutny wniosek. Na przykładach z zagranicy widać, że MMA to już nie jest sport, to tylko biznes. Wszystkie federacje, które stawiają przede wszystkim na sport marnie kończą (nie mają zysków, do tego drażnią UFC które ich likwiduje). Po porażce Strikeforce nikt już chyba nie zorganizuje klasowego turnieju wagi ciężkiej. W tym roku Bellator postawił na walor sportowy ale obawiam się, że źle na tym wyjdzie. O ile UFC nie zagrozi, to straci na tym finansowo, bo przez turnieje i pojedynki mistrzów z pretendentami numer 1 wyklaruje mu się układ sił. Wiadomo będzie kto jest najlepszy, kto drugi, kto trzeci. Dalsze pojedynki stracą na jakiś czas sens. Uwielbiam turnieje w MMA, ale po kilkunastu galach UFC zrozumiało, że turnieje się nie opłacają. Jedna gala i wszystko staje się jasne. Dlatego od ponad 150 gal z turniejów zrezygnowano. W zamian dawkuje nam się emocje i zanim sytuacja w danej kategorii wagowej się wykrystalizuje, zanim wyłoni się  pretendenta numer 1, pojawiają już się nowi i biznes cały czas się kręci. Tak robiło UFC przez ostatnie lata, mistrzowie nie mierzyli się z najlepszym przeciwnikiem tylko z innymi z dalszych miejsc. Dopiero w zeszłym roku chyba przez rosnąca konkurencję w UFC doszło do walk mistrzów z najlepszymi możliwymi przeciwnikami i wreszcie były emocjonujące pojedynki o pasy, które zmieniły układ sił w niejednej kategorii wagowej. Chociaż w królewskiej wadze ciężkiej Cain Velasquez nadal jest pod specjalną ochroną, dostał trzecią walkę z Juniorem Dos Santosem, która kompletnie pozbawiona była sensu. A na swoją szansę od dawna czekali Fabricio Werdum, Daniel Cormier a teraz także Travis Browne. I czekają nadal. No ale taki jest biznes bo sportem ciężko już to nazwać.

Dlatego życzę sukcesów federacji PROMMAC i trzymam za nią kciuki bo postawiła na sport. Podobnie jak Bellator, który w tym roku wytoczył wszystkie działa jakie miał by osiągnąć sukces pod względem sportowym i dopiero na tej podstawie osiągnąć sukces komercyjny. A tego i im i sobie jako fanowi życzę by w MMA sport wreszcie wygrał z biznesem.